Gra na dwa fronty i praca detektywa

detektyw w Katowicach

Telenowele i różne inne seriale, w których na przestrzeni tysięcy odcinków każdy zostaje uwikłany w szalone romanse z każdym, cieszą się niesłabnącą popularnością. Większość osób, w tym często również widzowie owych programów, przyjęło patrzeć na ich fabułę z przymrużeniem oka i bierze poprawkę na wszelkie szaleństwa i wielokąty romantyczne.

Odkryte podczas pracy detektywa zdrady

detektyw w Katowicach

Bywa jednak, że w prawdziwym życiu zdarzają się różne dziwne sytuacje, które bez problemu mogłoby się umieścić w tysięcznym odcinku opery mydlanej. Pracując jako detektyw w Katowicach spotkałem się ze wszelkimi możliwymi kombinacjami związków i miłości. Osoby pełniące usługi detektywistyczne zajmują się w większości wykrywaniem zdrad, zbieraniem materiałów do potwierdzenia ojcostwa czy szukaniu dowodów do pozwów rozwodowych, istna proza życia, gdzie tu strzelaniny i widowiskowe pościgi. W zeszłym tygodniu wynajęła mnie kobieta, która podejrzewała małżonka o niewierność. Znikał po pracy, wymyślał łatwe do przejrzenia wymówki, miał malinki, których nie zrobiła mu żona. Zacząłem prowadzić śledztwo, z obserwacji wynikało, że faktycznie mężczyzna spotyka się z młodą kobietą, przyjaciółką żony. Miałem właśnie zdać raport klientce, kiedy obiekt śledztwa przyszedł do mojego biura i powiedział, że potrzebny mu detektyw, bo żona go zdradza. Wyszło na jaw, że małżonkowie są siebie warci.

Mąż dowiedział się o zdradzie, bo kiedy romansował z przyjaciółką, żona zadzwoniła i powiedziała, że wróci później, bo właśnie z rzeczoną przyjaciółką jest w sklepie w Katowicach. Hipokryzja niektórych ludzi nie przestaje mnie zadziwiać.

Gra na dwa fronty i praca detektywa
Przewiń na górę