Wygrana w Lotto i mieszkania

mieszkania

Grażyna nie wierzyła w swoje szczęście. Nigdy nic nie wygrała, co więcej często pakowała się w pechowe sytuacje. Nie wierzyła również w Lotto, jej zdaniem była to jedna wielka machlojka. To jednak nie przeszkadzało jej regularnie kupować losów.

Mieszkania w Starogardzie Gdańskim dla rodziny

mieszkaniaByła wszak kobietą praktyczną, może i szczęście nie jest jej wiernym przyjacielem, ale nie ma co zamykać przed nim drzwi. Kiedy dwa lata temu wygrała główną wygraną była tak podekscytowana, że wylądowała na dwa dni z szpitalu z podejrzeniem zawału serca. Nie wierzyła, że to wszystko się dzieje naprawdę. Ona i dziesięć milionów? Dziesięć milionów?! A jednak. Ktoś na górze musiał się wreszcie nad nią zlitować. Grażyna od razu doskonale wiedziała na co przeznaczy wygraną, jakby całe życie się do niej przygotowywała. Ma czwórkę dzieci i siedmioro wnucząt. Wszystkimi miała zamiar się zaopiekować. Najpierw zadzwoniła do biura nieruchomości zapytać o mieszkania na sprzedaż. Tylko najstarsza córka miała własny dom, reszta wynajmowała jakieś klitki. Postanowiła sprezentować po mieszkaniu każdemu z nich. Oprócz temu w Starogardzie Gdańskim miała dwie przyjaciółki. Im też się przydadzą nowe mieszkania starogard gdański. Dla każdego z wnuczków otworzyła po dwie lokaty. Jednak miała pójść na ich edukację. Druga pomóc w dorosłym życiu.

Część pieniędzy przekazała na cele charytatywne, na świecie było tyle sierot, które potrzebowały jej pomocy. I w ten sposób wydała niemal wszystkie pieniądze. W całym tym szaleństwie zapomniała zupełnie o sobie. Nie przeszkadzało jej to jednak, czuła się spełniona i szczęśliwa.

Wygrana w Lotto i mieszkania
Przewiń na górę